Kompresory Fini
Zbliżają się imieniny Zofii, moja babcia jest Zofia więc zapewne szykuje się jakaś wielka impreza. Babcia nie przepuści okazji, by nie zaprosić do siebie całej masy ludzi, których w większości nie znam i za każdym razem sytuacja się powtarza (są to ludzie w starszym wieku i dokucza im skleroza � przy każdym kolejnym spotkaniu wydaje im się, że widzą mnie pierwszy raz, a czasem sytuacja potwarz się podczas jednej imprezy � muszę się wtedy dwa razy przedstawić niektórym ludziom, żeby nie robić przykrości mojej kochanej babuni). Starość jest okrutna czasem myślę. Zakupiliśmy z Tomkiem prezent dla babuni (dobry koniaczek, babunia lubi sobie wypić � jak to mówi na trawionko) i wyruszyliśmy po raz kolejny w podróż nieznaną (zależy jak dla kogo). Przywitaliśmy się z babunią (dobrze, że chociaż ona mnie jeszcze poznaje), złożyliśmy życzenia, wręczyliśmy prezent i zostaliśmy skierowani na swoje stanowiska siedzące. Do momentu jak nie było wina na stole staruszkowie wydawali się, aż nazbyt flegmatyczni, ale jak po raz kolejny zaświeciły dna ich kieliszków języki im się zdecydowanie za bardzo rozwiązały. Dwóch dziadków siedzących pod oknem zaczęli dyskusję na temat kompresory atmos, kompresory fini oraz kompresory kaeser. Nie miałam bladego pojęcia o czym oni dyskutują i skąd przyszedł im do głowy właśnie ten temat. Najgorsze w tym wszystkim było to, że zaczęli wydzierać się bardzo głośno i do ich dyskusji dołączyło jeszcze kilka kolejnych osób w tym mój Tomek! Myślałam, że go uduszę rzucając mu wyzywające spojrzenie. Czy Ty wiesz co to są fini atmos, kompresory fini i kompresory kaeser zapytałam go. Odpowiedział twierdząco. Do końca imprezy starałam się nie reagować na to co się działo wokół mnie. Posiedzieliśmy jeszcze godzinkę i postanowiliśmy udać się do domku. Gdy wsiadałam do taksówki mruknęłam tylko do Tomka jeśli jeszcze dzisiaj usłyszę słowa kompresory atmos, kompresory fini albo kompresor kaeser to najnormalniej w świecie Cię uduszę!