Pieczątki i stojaki w Warszawie

No i nareszcie nastąpił długo wyczekiwany powrót z wakacji. Powiem szczerze, że chyba jestem pracoholikiem. Cały czas się zastanawiałem, jak tam moje xero. Warszawa to wymagający rynek, więc jak oni mogą sobie poradzić beze mnie? Kto sprzedawać będzie pieczątki czy stojaki reklamowe? Warszawa musi wiedzieć o moim sklepie cały czas. A nie wiem, jak pracują moi podwładni. Wiem, że brzmi to strasznie, ale właśnie taki byłem przez ostatnie kilka dni. Nie mogłem zebrać myśli, wszędzie widziałem stojaki czy pieczątki, Warszawa natomiast była tłem tych myśli. Ale na całe szczęście wreszcie wróciłem, więc już za chwilę zabiorę się do pracy. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zupełnie nie wypocząłem. Ale chyba ten urlop nie miał dać mi odpoczynku, ale świadomość, że kocham swoje xero. Warszawa mnie potrzebuje, tak mi się przynajmniej zdaje. No bo jak inaczej. Na całe miasto znane są moje pieczątki. Warszawa ma co najmniej kilka ważnych firm, które u mnie zamawiały stojaki reklamowe. Warszawa właściwie cała polega na mnie. A mnie to cieszy. Ale jak widzicie, przy okazji staje się uzależniony od tej pracy. Od tego poczucia, że jestem ważny tylko i wyłącznie na miejscu. Dlatego też przez najbliższe kilka lat nie biorę żadnych wakacji. Teraz tylko praca. Pieczątki, stojaki reklamowe, xero, Warszawa. To są rzeczy, wśród których czuje się zdecydowanie najlepiej. I mi to nie przeszkadza. Owszem, wiem, że z boku wygląda to co najmniej dziwnie. Ale mi to nie przeszkadza. Wręcz lubię to, te moje stojaki i pieczątki. Warszawa też je lubi. W końcu gdyby nie one, to kto wie co by tu się działo. A tak, wszystko mam pod kontrolą. I sprzedaje przy tym naprawdę niezłe stojaki reklamowe. Warszawa się u mnie zaopatruje, więc to chyba znak, że jestem naprawdę potrzebny i uznany. To wspaniałe uczucie wiedzieć, że coś się znaczy. Uwielbiam moją pracę.