Tarcze diamentowe i ubijaki
Aby choć na początku uniknąć tak zwanej pracy na rzecz grupy wybrałyśmy się na spacer brzegiem pięknego lasu, który otaczał miejsce naszego zakwaterowania. Promienie lipcowego słońca delikatnie przenikały przez pokrywę zieleni nad nami i tworzyły wyjątkowo urokliwe widoki, pozwalając delikatnej mgiełce unosić się spokojnie w powietrzu. Takiemu urokowi trudno byłoby nie ulec. Karina zapaliła papierosa i przysiadła pod drzewem rozkoszując się ciepłem i zapachem lasu. Ja postanowiłam przejść jeszcze kilka kroków w kierunku pięknej polany, która rysowała się przed nami. Nagle poczułam chłód, tak jakby temperatura nagle spadła o kilka dobrych stopni. Wokół mnie zapadła cisza i między drzewami mignął mi jakiś cień. Zadrżałam, po tym wszystkim co przeszłyśmy tej wiosny chyba zaczyna mi odbijać. Jest to wysoce prawdopodobne. Jednak za chwilę cień pojawił się znowu, a mgła stała się jakby bardziej gęsta. Nabrałam powietrza i zastygłam w bezruchu. Przede mną stał mały chłopiec, niewiele starszy od mojego najmłodszego brata. Wiedziałam, że wcale nie powinno go tutaj być. Poszłam dalej w las i znalazłam same dziwne rzeczy- tarcze diamentowe, nowoczesne ubijaki, a nawet wibrator pogrążalny. Bardzo mnie to zaskoczyło. Nie spodziewałam się tu takiego sprzętu. Jednak jak się okazuje wszystko jest możliwe. Cienie to nie wszystko co można znaleźć bez żadnej konkretnej przyczyny. Zaczęłam oglądać to co znalazłam, jak się okazało wszystko było nowe, zarówno tarcze diamentowe, jak i innowacyjne ubijaki, a nawet wibrator pogrążalny. To dopiero dziwna sprawa, prawda? Nie wiedziałam co robić, ale dla bezpieczeństwa postanowiłam się ulotnić. Kto wie czy towar nie jest kradziony i czy zaraz nie wpadnę w łapy sprawców. Lepiej już pójdę do ośrodka. To bezpieczne rozwiązanie. Zapamiętam drogę a na miejscu powiem o tym wójtowi wsi. W końcu te znalezione przeze mnie wysokiej jakości tarcze diamentowe, jak i świetne ubijaki, a co dopiero wibrator pogrążalny sporo kosztowały i na pewno do kogoś należą.